~LEON~
-Pytam się ostatni raz! Gdzie jest Jednostka Specjalna?!- kolejny raz zadano mi pytanie.
-Nie wiem.-kolejny raz odpowiedziałem.
Kolejny raz poczułem przeszywający ból w mojej prawej ręce. Na mojej twarzy znów pojawił się grymas bólu, a z moich ust wydobył się cichy jęk.
-Powiesz czy nie?!- wydarł się na mnie mężczyzna ubrany w ciemny długi płaszcz.
Milczałem... Mężczyzna kolejny raz mnie spoliczkował, a później wyją z ręki urządzenie które zadawało mi ból.
-Zabrać go!-rzucił do strażników.
Ci kazali mi wstać i wyprowadzili mnie z pomieszczenia. Kolejny raz szedłem tym samym korytarzem. Stanęliśmy przed celą. Jeden ze strażników otworzył ją po czym wepchnął mnie do środka. Bezsilnie opadłem na ziemię. Oparłem się o ścianę i złapałem się za rękę. Znów w tej klatce. Może zacznę od początku...
Nazywam się Leon Verdas. Mam 17 lat. Pochodzę z planety Dellas. Moi rodzice zginęli gdy zaczęła się wojna... Tak trwa wojna pomiędzy planetami...
Ale nie wszystkie planety są wrogo nastawione. Chodzi tu o planetę Ordon..., a właściwie o jej władcę Sarumana. (tak wzięłam imię z Władcy Pierścieni XD~ od autora) Saruman zapragnął być królem całego wszechświata. I tak zaczęła się wojna. Niektóre planety przyłączyły się do niego. Moi rodzice zginęli na początku wojny, a ja wstąpiłem do armii. Miałem za zadanie dowiedzieć się o kolejnych zamiarach Sarumana. Udało mi się przedostać na statek wroga i podsłuchać jakie mają plany. Wtedy zobaczyłem coś co mnie kompletnie zamurowało. Była to potężna maszyna. Wyglądała jak laser. Gdy próbowałem się wydostać ze statku coś poszło nie tak i wpadłem w ręce wroga. Siedzę tu od dwóch dni, a czuję jakbym siedział tu wieczność! Codziennie mnie przesłuchują i zadają w kółko to samo pytanie- "Gdzie jest jednostka specjalna?". Uważają, że jestem członkiem tej grupy, a ja nawet nie wiem kto to jest. Ogółem jestem w dziurze i nie wiem jak się wydostać.
Usłyszałem kroki na korytarzu. Podniosłem głowę z nadzieją, że przyniosą wieczorną porcję jedzenia (kawałek chleba i woda). Niestety byli to straże z kolejnym więźniem. tym razem była to dziewczyna. Miała długie czarne włosy,a na głowie związaną czerwoną kokardkę Była uprana w długie ciemne spodnie i białą bluzkę na krótki rękaw. Szła ze spuszczoną głową. Straże stanęli przed celą, która znajdowała się na przeciwko mojej. Wepchnęli ją do niej i wpisali kod.
-Pilnuj jej dobrze. To dziewczyna z Jednostki Specjalnej.-powiedział jeden. Drugi tylko skinął głową, a tamten odszedł.
Teraz spojrzałem na twarz dziewczyny. Była blada. Miała piękne oczy, które spoglądały zza długich rzęs. Na jej twarzy panował niepokój i strach. Nagle spojrzała się na mnie. Widząc, że się jej przyglądam uśmiechnęła się blado. Odwzajemniłem jej gest.
~2 godziny później~
Obudził mnie nagły huk. Otworzyłem oczy. Nadal byłem oparty o ścianę. Złapałem się za rękę. Znów zabolała. Na korytarzu było słychać odgłosy walki. Chciałem wstać i zobaczyć co się tam dzieje lecz nie miałem siły aby się podnieść. Spojrzałem na czarnowłosą dziewczynę. Uśmiechała się. Bardzo mnie to zdziwiło. Znów usłyszałem huk, a zza ściany wyłoniła się grupka ludzi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tak prezentuje się rozdział 1. Proszę o pozostawienie opinii w komentarzu.
Viola Verdas
-Pytam się ostatni raz! Gdzie jest Jednostka Specjalna?!- kolejny raz zadano mi pytanie.
-Nie wiem.-kolejny raz odpowiedziałem.
Kolejny raz poczułem przeszywający ból w mojej prawej ręce. Na mojej twarzy znów pojawił się grymas bólu, a z moich ust wydobył się cichy jęk.
-Powiesz czy nie?!- wydarł się na mnie mężczyzna ubrany w ciemny długi płaszcz.
Milczałem... Mężczyzna kolejny raz mnie spoliczkował, a później wyją z ręki urządzenie które zadawało mi ból.
-Zabrać go!-rzucił do strażników.
Ci kazali mi wstać i wyprowadzili mnie z pomieszczenia. Kolejny raz szedłem tym samym korytarzem. Stanęliśmy przed celą. Jeden ze strażników otworzył ją po czym wepchnął mnie do środka. Bezsilnie opadłem na ziemię. Oparłem się o ścianę i złapałem się za rękę. Znów w tej klatce. Może zacznę od początku...
Nazywam się Leon Verdas. Mam 17 lat. Pochodzę z planety Dellas. Moi rodzice zginęli gdy zaczęła się wojna... Tak trwa wojna pomiędzy planetami...
Ale nie wszystkie planety są wrogo nastawione. Chodzi tu o planetę Ordon..., a właściwie o jej władcę Sarumana. (tak wzięłam imię z Władcy Pierścieni XD~ od autora) Saruman zapragnął być królem całego wszechświata. I tak zaczęła się wojna. Niektóre planety przyłączyły się do niego. Moi rodzice zginęli na początku wojny, a ja wstąpiłem do armii. Miałem za zadanie dowiedzieć się o kolejnych zamiarach Sarumana. Udało mi się przedostać na statek wroga i podsłuchać jakie mają plany. Wtedy zobaczyłem coś co mnie kompletnie zamurowało. Była to potężna maszyna. Wyglądała jak laser. Gdy próbowałem się wydostać ze statku coś poszło nie tak i wpadłem w ręce wroga. Siedzę tu od dwóch dni, a czuję jakbym siedział tu wieczność! Codziennie mnie przesłuchują i zadają w kółko to samo pytanie- "Gdzie jest jednostka specjalna?". Uważają, że jestem członkiem tej grupy, a ja nawet nie wiem kto to jest. Ogółem jestem w dziurze i nie wiem jak się wydostać.
Usłyszałem kroki na korytarzu. Podniosłem głowę z nadzieją, że przyniosą wieczorną porcję jedzenia (kawałek chleba i woda). Niestety byli to straże z kolejnym więźniem. tym razem była to dziewczyna. Miała długie czarne włosy,a na głowie związaną czerwoną kokardkę Była uprana w długie ciemne spodnie i białą bluzkę na krótki rękaw. Szła ze spuszczoną głową. Straże stanęli przed celą, która znajdowała się na przeciwko mojej. Wepchnęli ją do niej i wpisali kod.
-Pilnuj jej dobrze. To dziewczyna z Jednostki Specjalnej.-powiedział jeden. Drugi tylko skinął głową, a tamten odszedł.
Teraz spojrzałem na twarz dziewczyny. Była blada. Miała piękne oczy, które spoglądały zza długich rzęs. Na jej twarzy panował niepokój i strach. Nagle spojrzała się na mnie. Widząc, że się jej przyglądam uśmiechnęła się blado. Odwzajemniłem jej gest.
~2 godziny później~
Obudził mnie nagły huk. Otworzyłem oczy. Nadal byłem oparty o ścianę. Złapałem się za rękę. Znów zabolała. Na korytarzu było słychać odgłosy walki. Chciałem wstać i zobaczyć co się tam dzieje lecz nie miałem siły aby się podnieść. Spojrzałem na czarnowłosą dziewczynę. Uśmiechała się. Bardzo mnie to zdziwiło. Znów usłyszałem huk, a zza ściany wyłoniła się grupka ludzi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tak prezentuje się rozdział 1. Proszę o pozostawienie opinii w komentarzu.
Viola Verdas